user_mobilelogo

Powołanie

nasza praca - grafika losowa

IMG_0129.jpg

Sługa Boża S.M.Konsolata Betrone - materiały

INFORMACJA

   Przypominamy o OBOWIĄZKU dotyczącym przestrzeni zamkniętych, by PRZESŁONIĆ USTA I NOS.
   Dziękujemy za dobrą wolę i rozsądek!

OD SOBOTY

7-go PAŹDZIERNIKA

W NASZEJ KAPLICY

MIEŚCI SIĘ

DO 5-ciu OSÓB

Razem z nami

Odwiedza nas 56 gości oraz 0 użytkowników.


 

"Świętymi bądźcie, bo Ja jestem święty" - to cytat z 16-go wersetu pierwszego rozdziału 1 Listu św. Piotra, gdzie cytuje on wezwanie, które kilkakrotnie pojawia się w Księdze Kapłańskiej. Przychodzą nam one na myśl obecnie, w związku z Uroczystością Wszystkich Świętych, a dla nas, córek św. Franciszka, listopad – miesiąc zwyczajowo poświęcony modlitwie za zmarłych – zaczyna się i kończy podobnym akcentem, ponieważ także przy jego końcu, 29 listopada obchodzi się w zakonach franciszkańskich Święto Wszystkich Świętych Franciszkańskich. Najpierw spoglądamy w niebo pełne świętych, potem przez cały miesiąc wspominamy naszych drogich zmarłych, modlimy się za nich, lecz także przychodzi nam na myśl nasz własny doczesny koniec, refleksja o celu i wartości naszego życia, następnie znów stają nam przed oczyma ci, którzy przeszli przez życie i doszli do celu, radują się pełnią widzenia Boga. Czy mamy z nimi coś wspólnego? Zdarza się, że patrzy się na świętych, jako osoby niezwykłe, specjalne, mające w sobie jakąś „magię”…, albo też szczególnie wybrane i obdarzone niezwykłymi łaskami. Owszem łask im nie brakowało, ale i nam ich nie brakuje! Pan Jezus ich nikomu nie żałuje, jest kwestia tego, czy się je dostrzega, jak się ten kapitał obraca… Swoją drogą każdy poważny inwestor lokuje kapitał tam, gdzie widzi, że puszczony w obrót przynosi on zysk, tak samo Pan Jezus darzy kolejnymi łaskami tych, którzy dobrze zagospodarowali poprzednie… Niechętnie mówimy o słabościach świętych, bo boimy się przyznać, że i oni byli słabi, byli grzesznikami, popełniali błędy, tak jak i my, zdarzało im się powiedzieć coś głupiego, nie zawsze mieli rację, a jednak przeżyli swoje życie inaczej, …albo właśnie podobnie, jak niektórzy z nas… Także wśród nas są święci i wcale nie potrzeba, by widać to było w jakiś spektakularny sposób. Czym jest świętość? Co odpowiedział Jezus Piotrowi, gdy ten dopytywał się o plany Boże wobec innych (choćby to miał być sam św. Jan Apostoł)? „Jeżeli chcę (…), co tobie do tego? Ty pójdź za Mną!” (por. J 21,23).

Św. Franciszek w jednym ze swych napomnień pisze:

„Bracia, spoglądajmy na dobrego Pasterza,
który dla zbawienia swych owiec wycierpiał mękę krzyżową.
Owce Pana poszły za Nim w ucisku i prześladowaniu, w upokorzeniu i głodzie,
w chorobie i doświadczeniu, i we wszystkich innych trudnościach;
i w zamian za to otrzymały od Pana życie wieczne.
Stąd wstyd dla nas, sług Bożych, że święci dokonywali wielkich dzieł,
a my chcemy otrzymać chwałę i cześć, opowiadając o nich.” (Np. 6)

„Jesteśmy bowiem z Jego rodu” – cytował św. Paweł jednego z greckich poetów na Areopagu (Dz 17,28). Nie chodzi tu o jakąś doskonałość, perfekcjonizm, bycie w porządku wobec przepisów i wymagań…, chodzi o bycie blisko, trwanie w czystej relacji miłości; kochać, żeby zawsze i wszędzie być razem. Czy brakuje nam upokorzeń, chorób, trudności? Oczywiście, że nie, mamy ich pod dostatkiem!

Wystarczy więc utkwić wzrok w Nim i wstępować w Jego ślady. Przemawiać więcej czynami niż słowami, co nie wyklucza wzajemnej komunikacji, nie oznacza tworzenia przestrzeni nienaturalnego milczenia i niezdrowego indywidualizmu. Wręcz przeciwnie „ten, kto miłuje dającego życie, miłuje i szanuje również tego, kto życie od Niego otrzymał” (por. 1J 5,1-2). Skupić się na tym, by iść, nie na tym, by założyć na drogę lakierki, ominąć wszystkie kamienie… Nie dać się zatrzymać przez popełniane błędy… Bardzo ważne jest mieć świadomość swej niedoskonałości, popełnianych grzechów, swoich wad, robić dokładny rachunek sumienia, konkretnie nazywać zło i błędy, …ale nie na tym się koncentrujmy! Miłość własna, która często jest źródłem naszego braku nawrócenia czyli bycia nie-świętymi, nie jest partnerką do tańca! Naszym Oblubieńcem (niezależnie od tego, czy żyjemy samotnie, w rodzinie, czy klasztorze) jest Jezus Chrystus, drogą, którą jest On sam, podążajmy, w Niego się wpatrujmy i na Nim budujmy! Życie samo przyniesie sytuacje, które oczyszczą nas z tego, co zbędne i przeszkadza w drodze do świętości, trzeba tylko zachować czujność i te szanse skrzętnie wykorzystać. Wielkie rzeczy, których Pan Bóg chce z nami dokonać dzieją się właśnie tu i teraz.
Gmach naszej świętości buduje się niepostrzeżenie każdego dnia.
Nie przegapmy tej szansy!